Scena przez chwilę pusta. Wchodzi Makryna, rozgląda się po wszystkich kątach.
MAKRYNA
Poszli, już poszli... Moje żniwo... moje żniwo... jedną niosłam na moich rękach... a teraz drugą... drugą...
Tu siedział ten kochany, biały gołąbek... tu... A ją najwięcej kochałam...
Tu... tu moja gołębica kryła swoje łzy.
Tu jeszcze dziś rano siedziała Bronka... Bronka... Bronka... I już nie wróci, nie wróci... I ten piękny sokół nie wróci... Tak stać się musiało... Białe widmo jej matki chodzi po pałacu i woła... woła... Nie wrócą już, nie wrócą już nigdy... A teraz ja tu już pozostanę...
Siada nieruchoma i pozostaje.
Zasłona spada.
Przypisy:
1. Epipsychidion — tytuł utworu Epipsychidion. Wiersze poświęcone szlachetnej, a nieszczęśliwej Emilii Viviani, zamkniętej obecnie w klasztorze św. Anny w Pizie autorstwa Percy’ego Shelleya (1792–1822) ang. poety i dramaturga, jednego z najważniejszych twórców angielskiego romantyzmu. [przypis edytorski]