BRONKA
Byłam w śmiertelnym lęku, straciłam przytomność, a równocześnie czułam dziwną rozkosz być niesioną przez to silne, nieokiełznane, harde, piękne zwierzę.
TADEUSZ
A pamiętasz, gdym cię tak schwycił i na piersi podrzucił, i obnosił dokoła pokoju?
BRONKA
Mój ty — ty jedyny. Podobno jest jakiś zwyczaj, że młoda dziewczyna powinna przy ołtarzu płakać, rozpaczać, alem ja nie płakała — krzyczeć, krzyczeć pragnęłam ze szczęścia i uniesienia, krzyczeć z radości, że niezadługo popędzimy sankami w uprzęży twych dzikich ogierów do ciebie, do twego domu...
TADEUSZ
Pamiętasz tę noc styczniową, niebo się skrzyło, zmarzły śnieg się skrzył, a konie pędziły, że całe pianą były zlane.
BRONKA
Och, przytul mnie tak, przytul do siebie, tak jak wtedy, gdyś mnie całą pod twoje wilczury6 schował.