Ten sam pokój. Zmrok popołudnia zimowego. Za oknem skrzy się biały całun śniegu, na kominku ogień. Scena przez chwilę pusta. Po chwili wchodzą: Tadeusz i Ewa.
EWA
podbiega do kominka i grzeje sobie ręce
Och, jak mi zimno, jak mi zimno, a zdawało mi się, że się przy was rozgrzeję.
TADEUSZ
Ty się nigdzie nie rozgrzejesz.
EWA
Co? Przecież na to przyjechałam, żeby przy waszym szczęściu moje serce rozgrzać.
TADEUSZ
ironicznie