W przyległym pokoju widać Tadeusza, jak tuli Bronkę do siebie i stara się ją uspokoić. Milczenie.

KAZIMIERZ nasłuchując z coraz większym niepokojem.

EWA zrywa się i chodzi również niespokojnie po pokoju.

KAZIMIERZ idzie za nią.

Słyszy pani?

EWA

Cicho... cicho...

KAZIMIERZ

bierze ją za rękę, prowadzi ku oknu

Bądźmy szczerzy, ja pani nie znam, ale to, co słyszałem od Bronki i od Tadeusza wystarczy mi, by sobie dość jasne pojęcie o duszy pani odtworzyć.