— Nie!
Zamyśliła się.
— Pamięta pan ten dzień, ten nieszczęsny dzień, w którym pana poznałam?
— Pamiętam.
— Pamięta pan, co mi pan wtedy powiedział?
— Pamiętam.
— Pamięta pan, gdym — ha, ha, ha — gdy panu po raz pierwszy... ha, ha, ha... szarpnęła się konwulsyjnie i wybuchnęła chorym śmiechem — gdy pan — pan — pan mnie do raju wprowadził? Ha, ha, ha — raj, raj, raj...
Czerkaski patrzał na nią uważnie.
— Dziwne, Hanka, to bardzo dziwne — te twoje oczy, i głos, masz coś tak dziwnego...
Śmiała się długo, serdecznie, dzikim obłędnym śmiechem.