Słuchała z upojeniem, bo nigdy jeszcze tak dziwnie do niej nie mówił.

— Tak i Amen? — zapytał —

— Rób ze mną, co chcesz.

Ale nagle w tej chwili upojenia wyrosło straszliwe widmo przed jej oczyma.

Słowa nie wyrzekł, tylko wżarł się w jej duszę.

A wyglądało to, jak okropne konanie serca —

A wyglądało to, jak konające ślepie latarni morskiej, huraganem burzy oceanu zwalonej —

A wyglądało to, jak gdyby dwie bliźnie gwiazdy zgasły i na ziemię runęły —

Hanka!

Wtulił głowę w jej kolana...