Jeden tylko sposób zdaje mi się mieć cokolwiek podobieństwa, iż za jego użyciem mogłaby szlachta swoje absolutne panowanie zapewnić nad Polską. To jest: niechaj, jak despotyczne familie w pogranicznych krajach, sama zrzecze się posiadania dóbr, a ułatwi nabywanie ich dziedzictwa wszystkim poddanym, jakiegokolwiek stanu. Szlachta zaś wszystka niechaj osiądzie w jednym miejscu, jak szlachta wenecka. Niechaj ułoży rząd sobie do weneckiego podobny, niechaj podzieli się na różne magistratury. Podatek, który wkładać natenczas sprawiedliwie będzie na poddanych, niechaj wchodzi do publicznego skarbu szlachty, a ten skarb będzie opatrywał wszystkich pensją. Zamiast króla, niechaj ma dożę1072 etc., etc., etc. Ta jedna ustawa ma cokolwiek podobieństwa, iż mogłaby absolutność szlachty zgodzić się z teraźniejszym systematem. Ale tysiąc jest przyczyn innych, z położenia Polski wynikających, które ukazują takiej ustawy nietrwałość. Ja nadmieniłem o niej tylko dlatego, żebym objaśnił więcej te trudności, którym przy teraźniejszych związkach politycznych podlega absolutność całego jednego stanu w tak rozległym kraju, jak jest Polska.

Ten mię nie rozumiał, kto sądzi, że mówiąc o niepodobieństwie utrzymania się absolutności szlachty w Polsce, jestem nieprzychylny szlachcie, chcę ją zagubić, lub też umniejszyć jej świetności. Albowiem nadto znam człowieka: wiem, że chociażby mu rozum w jego czynnościach, w jego postępowaniu odkrywał samą nieludzkość, bezprawie i niesprawiedliwość, przecież tak jest w nas dzielna1073 miłość własna, iż łatwo usprawiedliwia wszystko, ukazując, że gorzej by działo się, gdyby nas nie było. Ta to powszechna miłości osobistej moralność mówi i przekonywa w najoświeceńszych głowach, w despotach rozumnych, a przeto zapewne i w najoświeceńszej liczbie szlachty polskiej, ile razy pomyśli, że używa bezprawia.

Jestem zdania tego, aby szlachta polska, czego używa, tego trzymała się, aby nie tak łatwo składała swoje przywileje. Ale chciałbym, aby przy nich nie upornie, ślepo, ale stawała rozsądnie, aby zrzekła się tego, co przeszkadza sile krajowej, aby tak urządziła Rzeczypospolitej udzielność, z którą by się i szlachta i kraj utrzymać mogli. Jeżeli zna jaki sekret, który ją zapewnia, iż przy dzisiejszym związku Europy potrafi utrzymać swoje wszystkie przywileje, niechaj się ich trzyma. Ale, jeżeli nie może utrzymać całej absolutności, niechajże nie będzie tak nierozumną, aby straciła wszystko razem z krajem, mogąc zachować to z swoich przywilejów, co jest najistotniejszego, to jest: prawodawstwo z Narodem. Zaiste, być absolutnymi panami wielkiego narodu, posiadać oddzielnie wszystkie dobra może się zdawać wygodniej i użyteczniej szlachcie polskiej. Ale z takową ustawą kraj polski staje się znikomym, a z krajem koniecznie szczęśliwość szlachty być znikomą musi. Więc obstawać przy tym jest oczywista siebie i narodu zguba.

Lecz, jak wiele trudności, jakie niepodobieństwa widzę w teraźniejszym politycznym krajów związku, aby się oddzielna absolutność szlachty utrzymać mogła w Polsce, tak wiele łatwości, potrzeby, — owszem, ku temu zdaje mi się, iż wkrótce chylić się będzie cała Europa, — aby szlachta w wszystkich krajach używała takich przywilejów, zaszczytów i szacunku, jakich używa w Holandii i w Anglii, to jest, aby szlachta była pośrednikiem między tronem i między narodem. Szlachta, trzymając wszystko w swoich ręku, a przeto będąc wszystkim, nie może żadną miarą być pośrednikiem między ludem i tronem. Owszem, jest celem niechęci i żądzy królów i ludu.

Ja życzyłbym, aby ustawa rządu w Polsce tak powiązała z sobą lud, szlachtę i tron, aby królowie nie mogli łączyć się z ludem przeciwko szlachcie, ani szlachta nie miała mocy szkodzenia ludowi, łącząc się z tronem. W tym zamiarze najpierwej od tego zacząć trzeba, aby prawo wolność nabywania dóbr pozwoliło wszystkim Polakom. Trzeba, aby rolnik pracowity miał sprawiedliwość. Tron ustanowić należy sukcesjonalny; w dzisiejszych okolicznościach ma Polska do wyboru Dom Saski, Dom Hanowerski, Dom Brunświcki: w nim gotowy bohater1074. Król mieć będzie najwyższą władzę straży nad magistraturami i prawem; senatorowie przy jego boku znajdować się powinni. Ci już do prawodawstwa należeć nie będą. Senatorowie wybieranymi być nie mogą, tylko przez samą szlachtę i z samej szlachty. Władza prawodawcza znajdować się będzie w Sejmach, złożonych z równej liczby posłów z szlachty i z miast. Pierwszeństwo, szlachetność urodzenia i oddzielne prawo do wszystkich w kraju godnośći1075przynależeć będzie samej1076 szlachcie; urzędy cywilne i wojskowe podług osobistej zdatności równie szlachta, jako mieszczanie posiadać mogą.

Tak szlachta stanie się pośrednikiem między tronem i ludem. Nie będzie w Polsce trzech nieprzyjaciół, ale jeden Naród. Ten stanie się pracowitym, bogatym, wielkim, a przeciwko despotom potężnym. Tak zniszczymy tę powszechną nienawiść i wzgardę Europy ku Polakom, którą niesłusznie na cały naród absolutność samej szlachty ściągnęła, a nieprzyjaciele nasi tak usilnie rozkrzewiąją; — wszystkie Europy narody Polskę mają za kraj barbarzyństwa, a Moskwę za kraj ludzkości i rządu! Tak Katarzyna II1077, która nie tylko pod swoim rządem czyni pracowitego rolnika niewolnikiem niewolnika-szlachcica, ale sama tysiące chłopów, gdyby tysiące wołów, w podarunkach rozdaje, odtąd nie potrafi zasłonić barbarzyństwa Moskwy, wystawiając szlachtę polską za hordę Kozaczyzny i Tatarów1078. Tak już ci monarchowie, którzy spikną się na Polskę, którzy na Polakach będą gwałcić wszystkie prawa narodów i ludzkości, dla usprawiedliwienia swoich bezeceństw przed ludźmi nie potrafią powiedzieć: szlachta polska jest ze wszech miar wzgardy godną, nieposłuszną żadnemu prawu, nie cierpi rządu, podatku w kraju etc., etc., etc. Takie słowa w ustach despoty o Polakach nie Polaków odtąd, ale jego ohydzą.1079

Dopiero Sejm będzie w stanie i będzie mógł ułożyć podatki tak wielkie, jakich kraj potrzebuje. Podatek na szlachtę, na tak małą liczbę właścicielów1080 włożony, będzie zawsze podatkiem lichym w porównaniu do tej niezmiernej sumy, której potrzebuje obrona Polski. Chociaż Komisje Porównawcze1081 nastąpią, podatek szlachecki, to jest, Grosz Dziesiąty, nigdy nie wyniesie więcej nad 10 albo 12 milionów 1082. Polska najmniej teraz potrzebuje 70 milionów. Nie przez podatki na szlachtę wkładane ratować się dzisiaj mogą kraje, ale przez podatki na mnóstwo stanowione. Polska teraz może mieć około 30 milionów podatku. Na ten szlachta, która wszystko posiada, ledwo ośm milionów ogólnie składa, a mieszczanie i chłopi, którzy nic nie posiadają, płacą przeszło 20 milionów, a przecież jeszcze, co do podatku, nie są tak obciążeni, jak w krajach sąsiedzkich. Cóżby oni nie potrafili płacić, gdyby mieli sprawiedliwość, gdyby mogli nabywać własności ziemi!

Dopiero taki Sejm będzie mógł i będzie umiał podatki rozłożyć równe na wszystkich mieszkańców. To nie stanie się nigdy, dopokąd sama szlachta podatek stanowić będzie. Ona, podług natury człowieka, zawsze siebie oszczędzać będzie. Świadkiem ten Sejm najcnotliwszy, który, gdy szlachta Protunkowy Podatek1083 na chłopów zrzuciła, zakazał sprawiedliwości skrzywdzonym. Gdy szło o rekrutów, oszczędził wsie szlacheckie. Gdy mówiono o podwodach i innych żołnierskich przechodów uciążeniach, to wszystko, co nie jest szlacheckiego, obrony nie znalazło. Gdy wytoczyła się materia podatków, szlachta wielu okrzykami więcej w słowach, niżeli w istocie ofiary uczyniła: chce sześciu milionami sto tysięcy wojska utrzymywać. A na stan miejski i chłopski, chociaż już Kominowe, Czopowe, Podatek od tabaki, od soli płaci, Sejm teraźniejszy włożył jeszcze podatek nowy od skór, szlachtę wyłączając.

Podatek Dziesiątego Grosza i podatek od skór były to dwa źródła podatków, które Ojczyzna miała dla swojego ratunku. Te obydwa przez zły układ Sejm dzisiejszy czczemi uczynił.

Trzeba czym prędzej poprawić podatek od skór. Sposób teraźniejszy jest kosztowny, uciążliwy, a niepożyteczny1084. Czemu nie obierać sposobu już znanego, najprostszego, jakiego w podatkach najwięcej szukać potrzeba?