Wzrokiem błysnął ponurym, ani mię powitał,

Ani wsiadającego, gdzie chcę płynąć, pytał.

Mamli170 wstyd mój wyjawić? Tylko ruszył wiosła,

W podziemne mię ciemnice171 jego barka wniosła.

«Żegnam cię, słońce lube... za cóż tyle kary?

Żywy, siódmym przykładem, wchodzę między mary172.

Tu więc na mnie czekałeś, o Charonie chytry!

Ani trackiego wieszcza173 nie mam z sobą cytry,

Ani Sybilla złotej dała mi gałęzi174,

W swych głębinach bezdennych Pluton mię uwięzi.