Och! Jak przykre, jak długie zdają się tu pory,
Kiedy noc wieczna rzeczom wydarła kolory.
Głos mój niknie... krew ziębnie... aż postrzegam zorze
I barka się na słodkie wysunęła morze175.
Po morzu tym szedł okręt, sprawnym cięty dłotem,
Ujaśniony farbami i lśnący się złotem;
Wiatrom on igrającym bisiory176 nadstawiał.
W takim się wódz177 Wenetów uroczyście pławiał
I na takim zaślubiał adryjackie wody,
Wprzód niż mu poniewolne dał Francuz rozwody.