Może słońce, co przyjdzie ze dniem,

pogodę myślom wróci!

i wstaniesz rzeźwym mężem lwem.

Patrz się, jak mali śpią...

HEKTOR

nad kołyską

Sny ich pogodne, sny ich młode.

Obawą drżę o ich pogodę,

by jej nie spluto krwią.

Gdy mnie nie stanie, dzieci moje,