Ból — pierś starą pali:

Moje dzieci — moje dzieci!

Ten dzień, gdyście wy ofiarowali

w tańcach, śpiewie i śmiechu,

na ołtarzu woniące śmieci

rzucając Bogu — wy bez grzechu.

Gdzieżem ja oczy miał, że w to wierzyłem!?

O marność, ojcze-człowieku!

W zaraniu dni was straciłem

w różach i kwiatach, i śpiewie.