Aż ci wyginą, którym ja obrożę

mojego wództwa rzuciłem na szyję.

Ich pierś się w piasku pustynię zaryje,

goniących ku próżnej chwale.

O, nie daj Boże powrócić nikomu.

Niech giną, zginą przeklęci,

gdy żagiew kłótni wnieśli w pokój domu

i łup wydzierców ich nęci.

Ja pan zostanę przed Zewsa obliczem.

Daj trupom sławę — pozwól wrócić z niczem.