Z zadumy się zrywam, szarpnąłem wędzidła

i koniam wspiął ostrogą;

za mną rycerni, rozwici we skrzydła,

wśród trąb dących złowrogo, —

a ponademną te chmurne straszydła

orłów nad moją drogą.

— O jakaż mnie Dola! O jakaż mnie droga!

Ja w walce tknięty od Boga!!

XLIX

Lecę a ze mną rycerni, upalni,