jak wichry i wicher górą;

w pędach, w polotach tententem kowalni,

w kurzawie, za pyłu chmurą;

od złotych podkowów rumotem nawalni,

krzesząc krzemionów iskrami rzutnemi;

już hen, już zdala od rzeki do grodu,

widmami ścigany orlemi.

L

I dalej i dalej przeganiam za krańce

ogrodzia, powiśla, podgórza;