że dla mnie z grobów wychodziły mary,

przed których trupim widokiem pobladłem, —

tak w ich przesądnych oczach coś się stało,

co potępiło mnie i druzgotało.

VII

A oni, — jakby w obłędzie, skazańce,

za biskupiej ręki skinieniem,

bo drżeli, jak wojenne liche brańce,

śpiewy żałosnem mieszając jęczeniem,

ciskali o podłogi ziem kagańce