wlecze i nagle rumaki spłoszone.... —

jak łany lecie gradem gdzie zmierzwione,

LXIX

myśli straciły ciąg, cal, swoje miano

i hasła mego przepomniałem Słowo;

na pastwę żernej trwodze mnie wydano

i ta mnie toczy zjawą purpurową:

widzę krew mego dziecięcia rozlaną,

krew w ustach! strugą, — pada o ziem głową.

Mojego syna śmiercią mnie trwożono