wciąż zamierzone stają przed oczyma.
Padasz w mych oczach! widzę — — —
LXXVII
Cóż to za mary, zjawiska, złudzenia
natrętną jawą przedemną się tłoczą
i tańce i widowiska — —?
I ty z młodziuchną dziewczyną uroczą
idziesz przed ołtarz, — do błogosławienia,
którem cię biskup znaczy, — —
i tuż przy tobie już morderce kroczą