i teraz gdym już wiedział, co nademną, —
Tam! do nich! do tych grot mego pradziada!
tam wejść i krzyknąć: wstań! korona pada!!
LXXXVII
Ja, który byłem żywym prawd wcieleniem
o tych rycerzach, niezwrotny, konieczny;
com zatrząsł królów całem pokoleniem,
com stał w mej Sławy blaskach, jak słoneczny;
dziś słucham baśni.... dziwnem zamyśleniem
oplótł mą duszę czar, — staję się wieczny