(Jak pomnę1...)

Jak pomnę, stała na stopniu wiodącym do cieni

dużej altanki, wolnej od słońca promieni,

bo chociaż była obszerną przestrzenią,

to jednak cała usłana zielenią

krzewu — co uporczywie piąć się nie przestawał

po ścianie i po słupach — przez co cień jej dawał;

liściem i gałązkami zamknąłby ją całą,

gdyby nie obcinany był wciąż rączką dbałą

ogrodniczki — tą właśnie była ona sama.