szczęśliwsze owe chwasty. — Słyszałem szelest sukni,
stanęła przede mną ona — piękniejsza
niźli kiedy... w rączce jednej miała
kłębek nici i już go snuć rozpoczynała,
że zdała mi się owej Ariadny2 obrazem
żywym... Poczęliśmy razem
składać na bukiet kwiaty — ja jej podawałem
gałązki drżącą ręką, zaledwie śmiąc je dotknąć —
i żal mi było patrzeć, jak je ściskała silnie
i tą nicią długą krępowała.