wy mnie będziecie bronić,
przez moje dzieci, — !! —
MATKA
z krzykiem
Dzieci czyje?!!
MŁODA
Ot idzie, niechże wam nie kryje! —
Pochylając się przed Starą [Matką], domawia ostatnich słów; prawie że uklęka, a posłyszawszy kroki w pokoikach, odbiega szybko do swej komory.
Tejże chwili we wrotach staje Ksiądz, w białym długim płóciennym kitlu, w ogromnym słomkowym kapeluszu. Parobek tymczasem krzesła poznosił. Ksiądz i Matka siadają przeciw siebie przy stole.