w myśleniu, co mię sidła zdradne
i gnębi a niewoli;
jakoż się wyrwać z toni...?
MATKA
Żegnaj mój synu, niech Bóg chroni
od nieszczęść dworek twój, zagrodę;
jeno ja z dala pójdę, wrócę
do wsie325, z którejem326 przyszła;
to, com ujrzała, com przeżyła,
z reszt dni żywota zdarło pogodę.