A nim odejdę, pozwól mi pojrzeć

na niewiniątek twoich urodę,

niech je pogłaskam po jagodach327,

główeńki przytulę, przycisnę

do serca, co się lęka...

A jeśli łzami w oczach łysnę,

nie patrzaj, — bo mnie pali męka

łez, co wypłakać się nie mogą

nad ich Niedolą...

Urywa, gdyż tejże chwili słychać uderzenie drzwiami w pokoikach; Młoda, która się z wewnętrznej izdebki do pół pokoju wysunęła nasłuchująca, teraz nagle zemknęła na tył domostwa; Ksiądz wchodzi w sień, za nią poszukujący. — Spoza węgła dworku; którędy obiegła, zjawia się Młoda: przypada, klęcząca, do nóg Starej [Matki] i po nogach ją całuje.