MATKA
Co będzie, Bóg sam wiedzieć raczy.
Od czasu już było słychać turkot wozu, jak zajechał na gościniec przed plebanię; Ksiądz i Matka odchodzą, minąwszy wrotka w ogrodzie, w bok na prawo, ku gościńcowi.
Młoda wychodzi i patrzy w stronę, gdzie odeszli, skąd teraz słychać turkot wozu, coraz się oddalający. Spoza domostwa, od strony kościoła przychodzi Parobek ku Młodej i widząc ją zapatrzoną, też patrzy w stronę gościńca, gdzie turkot wozu już prawie zupełnie ucicha.
MŁODA
Jak we śnie, — jednej chwili
wszystko wzeszło.
PAROBEK
Dopiero z drogi, już z powrotem.
Że też to stara nie pobyli — ?