jedno nie rozumię, tela375 zachodu.
MŁODA
A jeszcze376, nie idź drogą;
na ścieżki377! — bez natonie378!
W ciągu rozmowy Parobek był już wyciągnął381 brzemiona drew, powrósłami razem powiązał, na pniak je dźwignął, z pniaka na bary wziął i wskazaną drogą poszedł, obchodząc domostwo dokoła; po chwili widać go jeszcze w górze ponad dworkiem, jak idzie wzdłuż wału, aż znika w ugorze. Ze sionki wychodzi Dziewka, odziana w chustę, w której trzyma dziecko malutkie: na plecach tobół z pierzyną i trochą przyodziewy. Przygarbiona ciężarem, podchodzi do Młodej, całuje ją w rękę, zaczyna mówić, urywa i odchodzi szybko; Młoda za nią woła.
DZIEWKA
żegnając
Ostańcie...