Weźmij je do się w niebo twoje,

gdzie złote Słońce w ogniach wre,

za Empirejskich414 bram podwoje.

Wieczyście pokój znacz mej duszy;

zali415 błękitów twych poruszy,

mój płacz, —

zali Cię moja skarga sięże416:

tych się obłoków białych chyta417;

patrz, w całun nędzy upowita418,

u tronów twoich lęże419.