i ludzie, teraz ona może —
siebie i dzieci — —
omdlewa
Przy ostatnich słowach Księdza wreszcie gromada ucisza się zupełnie, słuchająca; gdy Ksiądz opada omdlały, podchwytują go ludzie pod ramiona; spora część wsiowych, wśród nich Parobek plebański, biegną na wał i za wałem znikają w kierunku ugoru.
Od ugoru, od słupa dymu ukazują się trzy gołąbki lecące.
CHÓR
I.
O patrzcie ptasząt troje leci
hań, od ugoru, dziwno białe
gołąbki ano, —