dym wzbił się w słup ofiarny,
— by żywioł Ognia z Ziemi lęgły147,
z niebieskim żarem stał się sprzęgły,
— ażby strop, Słońcem przepalony,
kir148 dymnych chmur przesłonił czarny.
— Sprząc czarnorogich wołów czworo,
tymi dwie sągi149 ciężkich kłód
trza na dalekie wywieść pole
ugorne150, puste,
skąd by nie widać wsiowych chat.