Niech wloką, niech wloką,

niech w lochy zakują,

niech sępy żreją me ciało,

by ino tym braciom,

co dzwonią w Warszawie,

zwycięstwo się walki dostało.»

I dłonie przed siebie wyciąga i słucha,

wiew każdy powietrza czuje

i twarz mu się mieni,

w zachwycie jest ducha,