splotami włosów kruczych — jakąś wymodloną
zdałaś mi się dziewczyną — boską wymarzoną.
Pamiętam dzisiaj jeszcze — żywo stoi w oczach
ten obraz — gdy wśród tłumów fali
różnobarwnej — i ona stała jasna cała,
białością twarzy swej od innych odbijała,
że mi się panią ludów tych wydała,
że w górze nad nią w błękitów przestrzeniach
widziałem wtedy — jak anieli stali
niebiescy — co nad duszą jej czystą czuwali. —