żegnając się, zarzuca mu ręce na szyję, przy czym porzuca wstążkę zbroczoną na klawisze klawikordu

Panie Janie — mój drogi... mój Jasiu!

MŁODY OFICER

przytula ją do siebie, okręca, trzymając wpół; sadza na krześle i wybiega: a jeszcze we drzwiach zawoła, wskazując okno

Pułk czwarty, Anno!

ANNA

która się zerwała natychmiast

Czwartacy! Chcę widzieć...

Wybiega za nim.

Trąba odmarszu odzywa się kilka razy mocno, w różnych odległościach z gościńca;