za oknami przejeżdża i przechodzi wojsko w szyku; widać ich do pół na koniach, końskie łby i tętent nieustanny i stukanie i brzęk słychać.

MARIA

wychodzi z bocznych drzwi z prawej; włosy w nieładzie; idzie jak posąg — oczy duże, rozświetlone; idzie przed siebie we śnie zapamiętania, ręce nieco naprzód wyciągnięte

Wiem, wiem.

Oni nie śmią mówić przede mną. —

— Milczycie; ja wyczytam, zgadnę, zgadnę wiele

z oblicza; patrzcie w oczy mnie, odgadnę wszystko...

Szum, łoskot, tylu mężów orężnych się zbiera...

Otwiera okna obydwa machinalnie; oficerowie przejeżdżający i wojsko widzi ją.

CHÓR