za zmarnowane geniuszowe skrzydła,

włóczące w śniegu mogiłach piór loty;

miasto40 roztoczyć je na bieg rozpędny,

wśród gromów dział, wojny straszydła

gonić....

Tylu już padło od kul, tam w tym boju;

moc dziwna mnie ochrania w walk zamęcie.

Mnie oto zginąć! Mnie zejść w grób spokoju,

com przeżył moich idei tragedie

i patrzę błędno41 na spełnione dzieła,