oczu od naszych okien — że aż mi to dziwno;
może poznał, że to z nas która. —
Podejdź-że ku mnie. —
Patrzy się tu, lecz wzrokiem, co w dal jakąś goni...
MARIA
Nieszczęścia czarnych skrzydeł widzi dwoje,
rozwieszonych nad armią.
ANNA
Małachowski! — Skrzynecki! — ha, dosiedli koni.
Zniknęli jak dwa wichry. — Boże mój! Ułany!