MARYNA
Przez pół drwiąco, przez pół serio
bawi się pan galanterią56.
POETA
Ale gdzie ta, ale gdzie ta.
MARYNA
Pan poeta, pan poeta.
Coś, jak liryzm, struna brzękła:
ja o pana się przelękła,
że ta strzała niespodziana
Przez pół drwiąco, przez pół serio
bawi się pan galanterią56.
Ale gdzie ta, ale gdzie ta.
Pan poeta, pan poeta.
Coś, jak liryzm, struna brzękła:
ja o pana się przelękła,
że ta strzała niespodziana