ten sad, gdzie drzewa ogromnieją
i ponurość się rodzi straszliwa
z krzewów i pni, i liści — co rdzewieją
w ciemni, jak majaki
spokojnych Słowiańskich Bogów.
MARYNA
— A, prawda się jak oliwa
zbiera; — cóż to pana boli?
myśl — ?
ten sad, gdzie drzewa ogromnieją
i ponurość się rodzi straszliwa
z krzewów i pni, i liści — co rdzewieją
w ciemni, jak majaki
spokojnych Słowiańskich Bogów.
— A, prawda się jak oliwa
zbiera; — cóż to pana boli?
myśl — ?