uległe przeznaczeniu swemu.

Tejże chwili zamykają się wszystkie drzwi naokół, które dotychczas stały otworem i tworzy się mroczne wnętrze dużego pokoju. Tejże samej chwili otwierają się podwoje środkowej ściany w głębi i widać izbę niewielką mieszkalną i drzewko oświetlone, i ustrojone, zawieszone u stropu. Nad kolebką pochylona matka ssać daje piersi dzieciątku i kołysze się w takt nuconej półgłosem kolędy. Aniołowie to obstąpili kolebkę chórem:

KONRAD

Pamiętam, niegdyś wchodziłem

do księdza, do pustelni

i przystanąłem w sieni.

Pamiętam, gdy pozdrowiłem,

ci czyści i nieskazitelni

pojrzeli ku mnie zdziwieni.

O Boże! pokutę przebyłem