Głucho odbija podłóg echo.
O lęku, — tyżeś mi pociechą...
Noc rozwiesiła czarne chusty —
Jak straszno — tam w tych ścian oddali
zda się, że nocy przestrzeń ciemna. —
Sam jestem, — wstyd me czoło pali:
jedyna siła, moc tajemna.
Przekleństwo łzom! krew pali skroń —
przekleństwo łzom! — krwi!!
Otwiera się głąb sceny.