Mówcie.
BILLAUD
nie wstaje, nie natęża się. Mówi najpowszedniejszym tonem do swej ręki, bawiącej się piórem na stole
Koledzy: od trzech miesięcy pewne stronnictwo systematycznie dąży do obalenia rządu. Coraz częstsze, coraz zuchwalsze napaści podkopują nasz autorytet. Wiecie, że u Desenne’a znaleziono numer pewnego pisma, w którym autor wręcz wzywa do broni przeciw nam, Komitetowi Ocalenia. — A wczoraj posunięto bezczelność do tego stopnia, że usiłowano wyłudzić dekret paraliżujący Komitet Bezpieczeństwa.
Czas położyć temu koniec.
pauza. Nagle przestaje się bawić
Koledzy: oskarżam Dantona i jego fakcję54 jako punkt zborny kontrrewolucyjnego żywiołu we Francji. Musimy ich unieszkodliwić.
cisza bez tchu
ROBESPIERRE
natychmiast