Konwój rusza.
SUZON
drżącym głosem
O mój Boże... a on taki ładny... biedaczek!
Trochę przychylnego śmiechu — lecz na ogół nastrój niechętny. Konwój mija.
DAMA
O tak — to rzeczywiście smutny widok...
STUDENT
Raczej dziękujcie Bogu za energię i czujność Komitetów! Więc wolelibyście, żeby asygnaty spadły do wartości starego papieru? Żeby każdy mógł żądać tysiąc funtów za wiązkę drzewa i okradać was z tej odrobiny jadła, jaką przynajmniej teraz dostajecie?!
Dwaj uzbrojeni żołnierze Armii Rewolucyjnej pukają do okiennicy i ustawiają się po obu stronach wejścia.