Och, skoro tak... to jednak wolę zadać sobie odrobinę trudu... i przydeptać nareszcie tę obmierzłą gadzinę, której uprzykrzone krętactwa zbyt długo lekceważyłem... prostuje się w przypływie energii Poczekaj tylko. Pokażę ja ci, co wart ten twój Robespierre... odrodzony, zastanawia się przez kilka sekund na środku pokoju Hej, przygotuję ja mu nagonkę!... On szczuł Konwencję na mnie miesiącami; ja odwrócę jego dzieło przeciw niemu przez jedną noc! Ja, bezbronny?! Ho, ho! przeszukuje kieszenie, pospiesznie zmienia ich zawartość, chwyta kapelusz Zorganizować bandę... natychmiast zacząć obrabiać Centrum. Obsadzić galerie... d’Espagnac83 wytrzaśnie dosyć forsy, żeby kupić całą kanalię paryską. — Ten pies wpadnie we własną matnię, aż... tężeje, już zwrócony ku drzwiom: słyszy hałas u bramy. Louise, rozpalona w napięciu drapieżnej mściwości, kocimi krokami podchodzi do stołu Już?! — To wyklu... kroki wspinają się na ich — ostatnie — piętro. Danton ma przez chwilę oczy obłąkane. Nagle uderza się w czoło ze śmiechem, niezupełnie udanym Naturalnie! — Gdzieżby on się ważył atakować mnie wolnego! Przecie musi mi naprzód związać ręce i nogi! kroki na korytarzu. Podniesionym głosem Ale póki mam pysk i płuca Dantona — póty na nic wasze podstępy!
LOUISE
z bladym uśmiechem, bez nacisku
Biedny pyszałku!
DANTON
rzuca się ku niej tak szybko, że nie zdążyła się wymknąć. Podczas gdy pukanie policji wstrząsa ścianami, chwyta ją i przyciska do siebie — sam nie wie, z miłości czy z pasji
Ty... och, ty!!! całuje ją przemocą, a pospiesznie Ciebie teraz śmierć tylko ode mnie uwolni. A za parę dni wrócę zwycięzcą!
biegnie wpuścić oficera municypalnego z czterema milicjantami
OFICER
Aresztuję was w imieniu Prawa, obywatelu Danton. wyciąga kartkę Oto mandat.