Słuchaj, bądźmy uprzejmi... bądź co bądź robił, co mógł...

REGALISTA II

Dla siebie... a kto wie, czy nie dla buntowników. — Zresztą: czy podajesz rękę swoim najemnikom?

DANTON

uwalnia się i zbliża się do czytającego Philippeaux, przed którym składa ukłon

Czy nie przeszkadzamy przypadkiem szanownemu panu?

PHILIPPEAUX

podnosi oczy

Ani trochę. Pan i pańska banda nie istnieją dla mnie.

RIOUFFE