Nie potrzeba nam szpiclów. Precz stąd!
Philippeaux zamyka książkę na palcu, wstaje i odchodzi.
Od drzwi:
PHILIPPEAUX
Nie mogę iść na salę, to by was zdradziło — czy cele obok wolne?
GŁOSY
Idź pan do diabła! — Patrzcie go, jaki troskliwy! — Prędzej, wynosić się!
Philippeaux wychodzi spokojnie.
REGALISTA
wskazuje nieznacznie na Laflotte’a, cicho