GŁOS DANTONA
...za plecami, niechże się odważą stanąć tu przede mną i powtórzyć swe sromotne oszczerstwa! szmer już napiętego przyjęcia — stłumiony jeszcze Niechże się ważą, a w oczach ludu zetrę ich na miazgę faktami z ich własnej kariery! szmer zaczyna wyrażać zachwyt — po większej części z świetnej zabawy, po mniejszej — już i moralnej natury. Billaud przesyła ku Vadierowi sarkastyczny uśmiech Odsłonię w ich życiu taką bezdeń hańby, że już się nie ośmielą spojrzeć światu w oczy! tłum zaintrygowany; mimowolne pytające okrzyki, skierowane do nikogo Z nicości wypełzli, żeby mnie błotem obrzucić — w nicość ich zepchnę jednym słowem prawdy!
Pierwsze nieartykułowane wykrzykniki. Ogólne poruszenie. Dzwonek po raz pierwszy; hałas opada natychmiast, lecz szmer podniecenia już nie ustaje. U wejścia zajadła, cicha kłótnia.
GŁOS DUMASA
Poręcz pęknie! Zamknąć te drzwi na klucz!
Następnie: względnie spokojny dialog Danton — Fouquier — Herman. Trzej wykluczeni nie stawiają oporu.
równocześnie, po prawej:
OBYWATEL I
Chodźmy do okna!