GŁOS DELACROIX
...Miączyński105 kłamał! Nie mówiłem o łupie wojennym! — Zresztą Danton był zawsze...
Napięcie znowu wzrasta — a brak energii i umiejętności Hermana. Następnie: Danton wtrąca się gwałtownie; Dumas, wpadając w pasję, traci resztę powagi i władzy nad tłumem. Między nim a Delacroix wybucha coraz gwałtowniejsza kłótnia. Biją pięściami w stół; Danton wtrąca czasem krótki okrzyk jak spięcie ostrogą, podejmowany przez towarzyszy i galerie. Tłum zachwycony zanosi się od śmiechu i krzyczy, lecz ciekawość powstrzymuje go od krzyku powszechnego lub wycia. Wrogi pomruk — groźny symptom poważnego przejmowania się — raz wzbudzony nie ustaje już. Wnet Delacroix i Dumas starają się wzajemnie przekrzyczeć.
po lewej:
HERMAN
bez tchu — podaje Billaudowi papier, którego ten nie bierze
Panowie, oto lista świadków dla obrony. Proszę was, spieszcie się bardzo; słyszycie, co się dzieje.
VADIER
Do tego nie wolno wam było dopuścić!
Fouquier zawrócił i podszedł między nich.