Reszta zamienia znaczące spojrzenia.
ODSŁONA 3
Część I
Trybunał Rewolucyjny. Na estradzie w głębi sąd, przed nim na przeciwległych sobie ławach oba rzędy oskarżonych. Rząd pierwszy: Danton, Desmoulins, Philippeaux, Delacroix, Fabre, Hérault, Westermann. Fabre w fotelu jako główny oskarżony, podkreślono bowiem fingowaną przez niego „conspiration de l’étranger”121, stojącą w zawiłym związku z szantażem Kompanii Indyjskiej, a łączącą wszystkich szesnastu inkryminowanych. W rzędzie drugim dziewięciu ludzi, między nimi Chabot. Jury na ławie wzdłuż ścian. U dołu na przestrzeni kilku metrów szerokości pod ścianami odcięte od reszty sali galerie, zapchane publicznością. Przestrzeń wolna między barierami zawiera kilkanaście krzeseł, lecz i tu publiczność przeważnie stoi.
Tłum składa się z publiczności prywatnej i agentów ligi. Ci są uzbrojeni — z czym się starannie kryją — rozproszeni wśród obecnych porozumiewają się znakami między sobą, potem nawet z Dantonem. Publiczność bardzo różnorodna. Kobiety dwu możliwych do odróżnienia klas, majątkowych oczywiście, w pełnej temperamentu mniejszości. Proletariat przeważa, dziś w usposobieniu złowrogim, zrazu wyczekującym. Ci ulegają hipnozie Dantona z entuzjazmem, gra bowiem na ludzkiej namiętności oburzania się, z wyjątkiem stronników Robespierre’a — w tym stronnictwie więcej kobiet niż w tamtym — których podczas kryzysu reszta wyszydza, maltretuje, więc onieśmiela zupełnie. Młodzież ulega roznamiętnieniu hałaśliwie i zgoła bezmyślnie: ona to przedrzeźnia prokuratora i pierwsza bombarduje sąd. Trochę mieszczan, którzy popierają oskarżonych z pewną godnością; parę dandysów obu płci — oni bawią się i za tym razem, szczują dla zabawy, podniecają się rozkosznie. Pewien procent poważnych — inteligentnych — ludzi z rozmaitych klas; opierają się sugestii najskuteczniej i ostrzegają resztę.
Nastrój zasadniczy: napięcie oczekiwania. Wszyscy wiedzą, że to czwarty dzień, czują zbliżanie się kryzysu. — Z początku przeważają aktywnie dandysi i młodzież: orientacja złośliwie wesoła na tle naprężonej ciszy.
DOBSEN
do Philippeaux
Czy należeliście do osobistych przyjaciół Dantona?