Połowa wstaje, reszta odmawia, bo nie śmie. Starcie gwałtowne. Renaudin zdecydowany, nieustraszony, daremnie stara się przekonać resztę.
DANTON
Ludu! Ten proces, to jawny mord masowy w biały dzień!
STRONNICY
neutralni i przeciwnicy cichną, częściowo wchłonieni
Słyszycie?! — To nie sąd, to rzeź! — To mord! — Hańba!!!
Czterej żandarmi ustawiają się na brzegu estrady. Pod groźną presją Hermana, Fouquiera i Renaudina jury podnosi się lękliwie i zdąża za przewodnikiem ku drzwiom na lewo. Tłum rzuca się w ich stronę. Prawie powszechny krzyk.
TŁUM
Stać! — Ani kroku dalej! — Nie ruszcie się! — Nie pozwalamy! — Nie wolno! — Rozpraw nie było! — Nie damy wam powtórzyć drugiego września124!!