Marzy łoże z traw polnych i kwiatów usłane —
Śni wonną i słoneczną miłości polanę...
I ciało swe dziewicze świętością omglone...
Cicho... cicho, królewno!... Widzisz, idę k’tobie..
Idę z wieczną tęsknotą mojej smutnej duszy.
Cicho... cicho, królewno... daj mi dłonie obie...
Słońce zgasło na piersi... mój kwiat skroń twą prószy!...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ciało twe, jak lilii kwiat,