Przechodząc mimo33 maszyny, chciał zasięgnąć języka, lecz już maszynisty nie było; idąc za przykładem innych, zostawił pociąg na łasce Opatrzności i poszedł ku stacji.
— Nie ma rady — musimy i my pójść w tę stronę. Lecz co to za stacja, do kroćset?
— Wkrótce zaspokoisz swą niewczesną ciekawość — zapewnił Riszivirada.
Jakoż o kilkadziesiąt metrów za semaforem zarysowały się kontury budynku.
— Tam do diaska! — zaklął Leszczyc, mijając ostatnie zwrotnice. — Tu wszystko utrzymane w jednym kolorze. Patrz, mahatmo! Wszystkie stawidła34 śródtorowe oświetlone fioletowo. Ale bo i stacja cała tonie w tejże barwie; ani jedna lampa nie oszklona zwykłym, białym kloszem; wszystkie sieją to upiorne, fiołkowe światło.
— Stacja: Buon Ritiro — zabrzmiał za ich plecami głos Rovellego.
— Aha, istotnie — zdumiał się Leszczyc, odczytując napis na przyczole podsienia peronowego. — To niby tyle, co po polsku Ustroń. Piękna nazwa. Lecz skąd się wzięła na tym szlaku?
— I ja jej sobie w żaden sposób przypomnieć nie mogę, chociaż jako urodzony Genueńczyk znam te strony dokładnie.
— W moim rozkładzie jazdy też jej nie znalazłem.
— Zagadki, panowie, same zagadki.