Kowal struchlał:
— Nic już nie wiem — bełkotał patrząc półprzytomny na towarzysza. — Nic nie rozumiem. Ale w Boga — to wierzę.
Dróżnik ze wzrokiem natchnionym, uśmiechnięty, promienny wskazał ręką przestrzeń nurzającą się już w mrokach wieczornych:
— Wszystko to żyje i wspomina.
— Wspomina? — zagadnął żywo Luśnia. — A co wspomina?
— To, co minęło. To, co tu było przed laty. Tak jak my, ludzie, wspominamy przeszłość — dodał po chwili z głębokim smutkiem w głosie.
— To niby ta twoja przestrzeń wspomina swoją dawność?
— Tak, Luśnia, tak — nareszcie mnie zrozumiałeś. Wspomina swoją dawność.
— Niby owe stare, dobre czasy...
— Tak, tak — gdy tu jeszcze panował ruch, gdy pociągi przelatywały jak błyskawice, dudniły głucho koła wozów, przepruwały przestrzeń gwizdy lokomotyw.